III
- Nie wiem jak to się w ogóle stało- mówiłam dwie godziny po zaskakującym pocałunku z Markiem siedząc w mieszkaniu.
- Spokojnie złociótka, opowiedz wszystko powolutku od momentu pocałunku- mówiła uspokajając mnie przyjaciółka.
-Huu...- odetchnęłam.
- Więc pocałowaliśmy się. To było takie cudowne... a potem... spojrzałam mu głęboko w oczy. Były takie niebieskie. I nagle ogarnął mnie lęk. Nie wiedziałam co zrobić poczułam że jestem w złym miejscu o złej porze. Ogarnął mnie paraliż a zarazem chciałam jak najprędzej uciec. Wygrało to drugie. Po prostu wyrwałam się z jego uścisku i uciekłam jak, jak jakiś tchórz! Jestem beznadziejna!- opowiedziałam zdarzenie, które wydarzyło się ledwie dwie godziny temu.
- Nie mów tak! Każdy na twoim miejscu by z panikował.- powiedziała moje przyjaciółka podając mi kolejny ręcznik.
- Aha więc teraz jestem panikarą! Po protu extra! Ty potrafisz podnieść człowieka na duchu.
- Dobrze wiesz że nie oto mi chodziło. A poza tym nie dostrzegasz pozytywów.
- Na przykład jakich?
- Przynajmniej zakochałaś się w jakimś normalnym chłopku z zwyczajną pracą. Nie mów mi że już zapomniałaś o historii z Patrykiem?
Karolina miała racje, nie zapomniałam chociaż bardzo bym chciała. Ponad cztery lata temu poznałam Patryka. No i cóż można powiedzieć, zakochałam się, albo nie to nie odpowiednie ja się zadłużyłam. Nie widziałam nic po za jego brąz zaczesanymi do tyłu włosami, piwnymi oczami i silnymi ramionami. Otumanił mnie do tego stopnia że odwróciłam się od przyjaciół (w tym też od Karoliny) i zaczęłam zadawać się z podejrzanymi typkami. Pewnego dnia mój ukochany poprosił mnie o przysługę. Miałam pomóc mu przemycić narkotyki za granice. Z zaciemnionym umysłem, zgodziłam się. Niestety plan nie powiódł się. Zostaliśmy złapani na granicy z Czechami. Okazało się że Patryk jest przemytnikiem i dilerem. Byłam oszołomiona. Dotąd nie zdawałam sobie sprawy z tego co chciałam zrobić. Zeznałam wszystko przed sądem i (dzięki Bogu) zostałam uniewinniona. Patryk okazał się marionetką w rękach nie jakiego " Bizona " ale za swoje przewinienia wraz ze swoimi '' kolesiami " został skazany na 6 lata pozbawienia wolności. Gdy wróciłam do normalnego życia tylko Karolina była gotowa mi pomóc. Później obie poszłyśmy na studia, ja aktorskie i dziennikarskie ana na dziennikarskie i zarządzanie biznesowe. Właśnie w tym celu przeprowadziłyśmy się do Warszawy.
- Może masz i rację. Ale co się stanie jeżeli on wcale nie czuje do mnie tego samego? Może według niego to był jednorazowy wyskok? - zaczęłam snuć podejrzenia.
- Co? Ty chyba sama nie wierzysz w to co mówisz! A myślisz że po co zapraszał by cię na tą kawę? Dziewczyno ogarnij się!- Karolina była oburzona.
- No nie wiem, może - bąknęłam.
- A zresztą nie gadajmy już o tym. Co powiesz na cole, chipsy i dobry film?- zapytała zmieniając temat.
- No dobrze mały relaks dobrze mi zrobi, przez to całe zamieszanie zupełnie zapomniałam że jutro jest mój pierwszy dzień w nowej pracy.
Punktualnie o 8.00 stanęłam przed recepcją.
- Dzień dobry. Przepraszam, nazywam się Julia Kamińska i dziś zaczynam prace tutaj- uprzejmie przywitałam się z recepcjonistką.
- Ach tak... faktycznie- powiedziała seksownie ubrana brunetka może z rok starsza ode mnie .
- Proszę za mną.
Wjechałyśmy windą na dziesiąte piętro. Ten korytarz był zupełnie inny od tego którego widziałam dzień wcześniej. Z prawej strony cały hol oświecało słońce w chodzące przez trzy duże okna. Następnie była recepcja a nad nią złota tablica z napisem "Dział Telewizji w Świecie''.
- Tu Cię zostawię Agata się Tobą zajmie- oznajmiła recepcjonistka i odjechała.
- Witam, jestem Agata. Ty pewnie Julia? Szef mówił że się dziś zjawisz.
- Cześć, masz rację jestem Julia.
- Choć oprowadzę Cię .
- No dobrze.
Stanęłyśmy między dwoma korytarzykami. Agata zdecydowała się pójść w lewo.
- Tu jest dział informacji- po informowała mnie otwierając drzwi.
Był to średniej wielkości pokój z sześcioma komputerami przy których siedziały dwie kobiety i czterech mężczyzn. Dalej była ''restauracyjka'' bo inaczej nie dało się nazwać pomieszczenia z barem i z kilku nastoma stolikami. Dalej były toalety.
- No dobra teraz pokażę Ci sale zebrań.
Zawróciłyśmy i skręciłyśmy w drugi korytarz. Sala znajdowała się po lewej stronie korytarza ozdobionego zdjęciami z podróży reporterów i reporterek. Była duża, na środku stał długi szklany stół a obok rząd skórzanych foteli.
- Przy odrobinie szczęścia i talentu może kiedyś tu trafisz.- powiedziała z uśmiechem Agata.
Dalej było biuro redaktorów, finansów, vice dyrektora i prezesa spraw zagranicznych.
- A tu będziesz pracować.
Po prawej stronie było wejście bez drzwi. Weszłyśmy. Stały tam dwa biurka jedno po lewej ( pod oknem ) drugie po prawej, z tyłu stała szafa z dokumentami.
- A ty tu czego Agata o ile mi wiadoma to jest za wysoka posada dla CIEBIE! Lepiej spadaj na recepcję odbierać telefony!- przywitał nas kobiecy głos.
Odwróciłyśmy się. Za nami stała bardzo ładna, blondynka w granatowej obcisłej sukience ledwo zakrywającej jej tyłek.
- Mi też miło Ciebie widzieć Wioletto. Nie martw się nie przyszłam odebrać Ci posady, oprowadzą tylko ta nową.- Od powiedziała z udawaną słodyczą w głosie.
- Chcesz czy nie od dziś będziecie razem pracować. O! Zrzedła mina boisz się że zjawił się ktoś mądrzejszy od Ciebie? Och zapomniałam przecież to dla Ciebie żadna nowość. - z bardzo mocną ironią w głosie odegrała się Agata.
- Ta, dobry dowcip! Ale nikt nie po informowała mnie o jakiś nowych zatrudnieniach. - oznajmiła nam wyniosła sekretarka.
- O! Szef nie powiedział swojej małej dziewczynce o konkurencji. Tylko mi się tu nie rozpłacz.- moja przewodniczka dalej drążyła temat.
- Chwila chwila, chciała bym wyjaśnić parę spraw. Po pierwsze nie przyszłam tu z nikim konkurować, po drugie nazywam się Julia i miło mi że będę z Tobą pracować Wioletto więc chciała bym byś objaśniła mi co i jak zamiast się wykłócać. - wtrąciłam się przerywając przepychankę między dziewczynami.
- To teraz TY mnie posłuchaj NOWA. Jestem Violetta przez ''V'' anie ''W''. Poza tym nie jesteś dla mnie żadną konkurencją i ostatnie nie będę cię NICZEGO uczyć! Kapujesz? - oświadczyła wyniośle Violetta. W tamtej chwili już wiedziałam że nie będzie ona moją przyjaciółką z pracy. Nagle wtrąciła się Agata.
- Dobra Violu, przepraszam ale '' ta nowa'' musi zobaczyć się jeszcze z prezesem więc Sejo-nara- rzuciła w jej stronę moja nowa znajoma pchając mnie w stronę szerokich drzwi. Tamta zaś wyszła obrażona. Zapukałam.
- Okej nie denerwój się. Szefuncio jest naprawdę spoko, Zapozna Cię z twoją pracą i po wszystkim.- pociecszyła mnie.
- Proszę!- odezwał się głos za ściany.
- No to go! - powiedziała wpychając mnie do pomieszczenia.
Stanęłam jak wryta za biurkiem siedział... MAREK!
- Może masz i rację. Ale co się stanie jeżeli on wcale nie czuje do mnie tego samego? Może według niego to był jednorazowy wyskok? - zaczęłam snuć podejrzenia.
- Co? Ty chyba sama nie wierzysz w to co mówisz! A myślisz że po co zapraszał by cię na tą kawę? Dziewczyno ogarnij się!- Karolina była oburzona.
- No nie wiem, może - bąknęłam.
- A zresztą nie gadajmy już o tym. Co powiesz na cole, chipsy i dobry film?- zapytała zmieniając temat.
- No dobrze mały relaks dobrze mi zrobi, przez to całe zamieszanie zupełnie zapomniałam że jutro jest mój pierwszy dzień w nowej pracy.
Punktualnie o 8.00 stanęłam przed recepcją.
- Dzień dobry. Przepraszam, nazywam się Julia Kamińska i dziś zaczynam prace tutaj- uprzejmie przywitałam się z recepcjonistką.
- Ach tak... faktycznie- powiedziała seksownie ubrana brunetka może z rok starsza ode mnie .
- Proszę za mną.
Wjechałyśmy windą na dziesiąte piętro. Ten korytarz był zupełnie inny od tego którego widziałam dzień wcześniej. Z prawej strony cały hol oświecało słońce w chodzące przez trzy duże okna. Następnie była recepcja a nad nią złota tablica z napisem "Dział Telewizji w Świecie''.
- Tu Cię zostawię Agata się Tobą zajmie- oznajmiła recepcjonistka i odjechała.
- Witam, jestem Agata. Ty pewnie Julia? Szef mówił że się dziś zjawisz.
- Cześć, masz rację jestem Julia.
- Choć oprowadzę Cię .
- No dobrze.
Stanęłyśmy między dwoma korytarzykami. Agata zdecydowała się pójść w lewo.
- Tu jest dział informacji- po informowała mnie otwierając drzwi.
Był to średniej wielkości pokój z sześcioma komputerami przy których siedziały dwie kobiety i czterech mężczyzn. Dalej była ''restauracyjka'' bo inaczej nie dało się nazwać pomieszczenia z barem i z kilku nastoma stolikami. Dalej były toalety.
- No dobra teraz pokażę Ci sale zebrań.
Zawróciłyśmy i skręciłyśmy w drugi korytarz. Sala znajdowała się po lewej stronie korytarza ozdobionego zdjęciami z podróży reporterów i reporterek. Była duża, na środku stał długi szklany stół a obok rząd skórzanych foteli.
- Przy odrobinie szczęścia i talentu może kiedyś tu trafisz.- powiedziała z uśmiechem Agata.
Dalej było biuro redaktorów, finansów, vice dyrektora i prezesa spraw zagranicznych.
- A tu będziesz pracować.
Po prawej stronie było wejście bez drzwi. Weszłyśmy. Stały tam dwa biurka jedno po lewej ( pod oknem ) drugie po prawej, z tyłu stała szafa z dokumentami.
- A ty tu czego Agata o ile mi wiadoma to jest za wysoka posada dla CIEBIE! Lepiej spadaj na recepcję odbierać telefony!- przywitał nas kobiecy głos.
Odwróciłyśmy się. Za nami stała bardzo ładna, blondynka w granatowej obcisłej sukience ledwo zakrywającej jej tyłek.
- Mi też miło Ciebie widzieć Wioletto. Nie martw się nie przyszłam odebrać Ci posady, oprowadzą tylko ta nową.- Od powiedziała z udawaną słodyczą w głosie.
- Chcesz czy nie od dziś będziecie razem pracować. O! Zrzedła mina boisz się że zjawił się ktoś mądrzejszy od Ciebie? Och zapomniałam przecież to dla Ciebie żadna nowość. - z bardzo mocną ironią w głosie odegrała się Agata.
- Ta, dobry dowcip! Ale nikt nie po informowała mnie o jakiś nowych zatrudnieniach. - oznajmiła nam wyniosła sekretarka.
- O! Szef nie powiedział swojej małej dziewczynce o konkurencji. Tylko mi się tu nie rozpłacz.- moja przewodniczka dalej drążyła temat.
- Chwila chwila, chciała bym wyjaśnić parę spraw. Po pierwsze nie przyszłam tu z nikim konkurować, po drugie nazywam się Julia i miło mi że będę z Tobą pracować Wioletto więc chciała bym byś objaśniła mi co i jak zamiast się wykłócać. - wtrąciłam się przerywając przepychankę między dziewczynami.
- To teraz TY mnie posłuchaj NOWA. Jestem Violetta przez ''V'' anie ''W''. Poza tym nie jesteś dla mnie żadną konkurencją i ostatnie nie będę cię NICZEGO uczyć! Kapujesz? - oświadczyła wyniośle Violetta. W tamtej chwili już wiedziałam że nie będzie ona moją przyjaciółką z pracy. Nagle wtrąciła się Agata.
- Dobra Violu, przepraszam ale '' ta nowa'' musi zobaczyć się jeszcze z prezesem więc Sejo-nara- rzuciła w jej stronę moja nowa znajoma pchając mnie w stronę szerokich drzwi. Tamta zaś wyszła obrażona. Zapukałam.
- Okej nie denerwój się. Szefuncio jest naprawdę spoko, Zapozna Cię z twoją pracą i po wszystkim.- pociecszyła mnie.
- Proszę!- odezwał się głos za ściany.
- No to go! - powiedziała wpychając mnie do pomieszczenia.
Stanęłam jak wryta za biurkiem siedział... MAREK!