piątek, 17 maja 2013

Dalsza część rozdziału I



 Cała drżałam. Byłam zaskoczona. W jednej chwili spokojnie sobie stoję i podziwiam a w drugiej... no właśnie.... w drugiej... spotykam najprzystojniejszego chłopaka jak stąpał po ziemi. 
- Tak, może być pan pewien- odpowiedziałam serdecznie się uśmiechając. Nagle poczułam że w jego towarzystwie nie potrafię się wyluzować ale z każdą chwilą to uczucie mijało i w końcu zorientowałam się że czuje się całkiem bezpiecznie. Ten Marek ma w sobie coś... 
- Jednak nadal czuje się winny, w ramach przeprosin zapraszam panią na kawę i coś słodkiego. Co pani na to? 
- Z wielką przyjemnością, tylko ja tu przyszłam w dość ważnej dla mnie sprawie i jestem umówiona, więc... 
- No dobrze to może za godzinę? Nie chcę słyszeć sprzeciwu! Będę czekał przed budynkiem. 
- No więc dobrze. Jesteśmy umówieni. Przepraszam ale muszę już iść. Do zobaczenia! - pożegnałam się i oddaliłam. 
- A więc do zobaczenia- usłyszałam za sobą głos Marka.
Byłam zaskoczona, zdziwiona i… przeszczęśliwa. W takim humorze doszłam do recepcji gdzie zostałam poinformowana o lokalizacji biura szefa. Znajdowało się ono na 13 piętrze. Gdy winda otworzyła swoje drzwi ujrzałam dość przytulny korytarz. Ściany pomalowane był na ciemno beżowo a na podłodze wyłożony był rdzawoczerwony dywan. Zaczęłam się denerwować!
- A jeżeli mnie nie przyjmą! Nigdy nie rozwinę skrzydeł i zostanę starą panną szyjącą buty dla kotów!- do głowy przychodziły mi najgorsze myśli.  
Wbrew własnej woli zapukałam do trzecich drzwi po lewej stronie korytarza.
- Proszę!- odezwał się męski głos.
Weszłam.
Biuro było całkiem duże. Przednia ścina to właściwie, nie była ściana lecz wielkie okno z widokiem na Warszawę. Po lewej stronie stała szafa z dokumentami a po prawej średniej wielkości drzewko bonsai . Przy biurku na końcu pokoju siedział pisząc na laptopie mężczyzna.
- Wygląda mi na zmęczonego mężczyznę po pięćdziesiątce- pomyślałam.
- Pani w jakiejś konkretniej sprawie?- Teraz ujrzałam jego twarz, siwe włosy zaczesaną do tyłu ładną bródkę i okulary. Ogółem wyglądał na przyjaźnie nastawionego.
- Ja w sprawie pracy. Nazywam się Julia Kamińska.
- A tak faktycznie, byliśmy na dziś umówieni. Proszę niech pani usiądzie.
Posłuchałam podając mu swoje cv.
- Tak, tak… skończyła pani studia dziennikarskie i aktorskie. Pracowała pani dla gazety Oliwia. – czytał na głos. Po chwili ściągnął okulary i spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem.
- Czy pani na pewno wie że dostanie pracy w telewizji nie jest prostą sprawą? Nie da się jej dostać od tak.
- Rozumiem, wiem jak teraz trudno dostać dobra pracę, ale chcę spróbować. To moja pasja i to chcę robić w życiu. Wiem że może mi się nie udać ale chcę walczyć.
- Dobrze. Potrzebujemy tu takich jak pani, ale niestety nie mamy wolnych miejsc.  
- Ooo… rozumiem - posmutniałam.
- A więc chcę podziękować za czas, który mi pan poświęcił.
- Chwileczkę!
- Tak.
- Mam pewną propozycję. Nie jest to może praca na poziomie dla tak uzdolnionej kobiety i może trochę w innym kierunku, ale bardzo panią polubiłem i myślę, że w ten sposób mogłaby się pani wybić szczególnie że będę zastanawiał się nad poważniejszą pracą dla pani, panno Julio.
- Dziękuje że mi pan tak pochlebia, ale mogła bym się dowiedzieć co to za praca?
- Sekretarki. Ale nie takiej zwykłej, to praca sekretarki prezesa działu telewizji w świecie. Na marginesie to prezesem jest mój syn, który także jest młody i  na pewno panią doceni. Więc jak zgodzi się pani?
- Myślę że mogę spróbować.- uśmiechnęłam się pogodnie. Może nie jest to praca z moich marzeń, ale na początek dobre i to. Poza tym sam szef powiedział że mam jakieś szanse, więc czemu nie zaryzykować?
- Dobrze! Więc kiedy mogła by pani zacząć?
- Choćby od jutra!
- To wspaniale! Poinformuje syna. Niech przyjdzie pani jutro na 8.00 ktoś panią oprowadzi.
- Dziękuję panu bardzo! – poczułam że jestem naprawdę szczęśliwa.
Mężczyzna wyciągnął do mnie dłoń.
- Witamy u nas panno Julio! 

1 komentarz: