Cała drżałam. Byłam zaskoczona. W jednej chwili spokojnie sobie stoję i podziwiam a w drugiej... no właśnie.... w drugiej... spotykam
najprzystojniejszego chłopaka jak stąpał po ziemi.
- Tak, może być pan pewien- odpowiedziałam serdecznie się
uśmiechając. Nagle poczułam że w jego towarzystwie nie potrafię się wyluzować
ale z każdą chwilą to uczucie mijało i w końcu zorientowałam się że czuje się
całkiem bezpiecznie. Ten Marek ma w sobie coś...
- Jednak nadal czuje się winny, w ramach przeprosin zapraszam panią
na kawę i coś słodkiego. Co pani na to?
- Z wielką przyjemnością, tylko ja tu przyszłam w dość ważnej dla
mnie sprawie i jestem umówiona, więc...
- No dobrze to może za godzinę? Nie chcę słyszeć sprzeciwu! Będę
czekał przed budynkiem.
- No więc dobrze. Jesteśmy umówieni. Przepraszam ale muszę już
iść. Do zobaczenia! - pożegnałam się i oddaliłam.
- A więc do zobaczenia- usłyszałam za sobą głos Marka.
Byłam zaskoczona, zdziwiona i…
przeszczęśliwa. W takim humorze doszłam do recepcji gdzie zostałam
poinformowana o lokalizacji biura szefa. Znajdowało się ono na 13 piętrze. Gdy
winda otworzyła swoje drzwi ujrzałam dość przytulny korytarz. Ściany pomalowane
był na ciemno beżowo a na podłodze wyłożony był rdzawoczerwony dywan. Zaczęłam
się denerwować!
- A jeżeli mnie nie przyjmą!
Nigdy nie rozwinę skrzydeł i zostanę starą panną szyjącą buty dla kotów!- do
głowy przychodziły mi najgorsze myśli.
Wbrew własnej woli zapukałam
do trzecich drzwi po lewej stronie korytarza.
- Proszę!- odezwał się męski
głos.
Weszłam.
Biuro było całkiem duże. Przednia
ścina to właściwie, nie była ściana lecz wielkie okno z widokiem na Warszawę. Po lewej
stronie stała szafa z dokumentami a po prawej średniej wielkości drzewko bonsai
. Przy biurku na końcu pokoju siedział pisząc na laptopie mężczyzna.
- Wygląda mi na zmęczonego
mężczyznę po pięćdziesiątce- pomyślałam.
- Pani w jakiejś konkretniej
sprawie?- Teraz ujrzałam jego twarz, siwe włosy zaczesaną do tyłu ładną bródkę
i okulary. Ogółem wyglądał na przyjaźnie nastawionego.
- Ja w sprawie pracy. Nazywam
się Julia Kamińska.
- A tak faktycznie, byliśmy na
dziś umówieni. Proszę niech pani usiądzie.
Posłuchałam podając mu swoje cv.
- Tak, tak… skończyła pani
studia dziennikarskie i aktorskie. Pracowała pani dla gazety Oliwia. – czytał na
głos. Po chwili ściągnął okulary i spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem.
- Czy pani na pewno wie że
dostanie pracy w telewizji nie jest prostą sprawą? Nie da się jej dostać od
tak.
-
Rozumiem, wiem jak teraz trudno dostać dobra pracę, ale chcę spróbować. To moja
pasja i to chcę robić w życiu. Wiem że może mi się nie udać ale chcę walczyć.
- Dobrze. Potrzebujemy tu
takich jak pani, ale niestety nie mamy wolnych miejsc.
- Ooo… rozumiem -
posmutniałam.
- A więc chcę podziękować za
czas, który mi pan poświęcił.
- Chwileczkę!
- Tak.
- Mam pewną propozycję. Nie jest
to może praca na poziomie dla tak uzdolnionej kobiety i może trochę w innym kierunku, ale bardzo panią
polubiłem i myślę, że w ten sposób mogłaby się pani wybić szczególnie że będę
zastanawiał się nad poważniejszą pracą dla pani, panno Julio.
- Dziękuje że mi pan tak pochlebia, ale mogła bym się dowiedzieć co to za praca?
- Sekretarki. Ale nie takiej
zwykłej, to praca sekretarki prezesa działu telewizji w świecie. Na marginesie
to prezesem jest mój syn, który także jest młody i na pewno panią doceni. Więc jak zgodzi się
pani?
- Myślę że mogę spróbować.- uśmiechnęłam
się pogodnie. Może nie jest to praca z moich marzeń, ale na początek dobre i
to. Poza tym sam szef powiedział że mam jakieś szanse, więc czemu nie zaryzykować?
- Dobrze! Więc kiedy mogła by
pani zacząć?
- Choćby od jutra!
- To wspaniale! Poinformuje syna.
Niech przyjdzie pani jutro na 8.00 ktoś panią oprowadzi.
- Dziękuję panu bardzo! –
poczułam że jestem naprawdę szczęśliwa.
Mężczyzna wyciągnął do mnie
dłoń.
- Witamy u nas panno Julio!
Z dedykacją dla Gabi i Juli ;-)
OdpowiedzUsuń