wtorek, 14 maja 2013

Julia...



                                                      I



   Stałam przed Studiem Telewizji Polskiej we Warszawie. Cała drżałam. Od zawsze chciałam pracować w telewizji. Kiedy byłam mała wyobrażałam sobie że    ide po czerwonym dywanie błyskaja flesze a ja pozuje. Albo... jak stoje na olbrzymiej scenie przedemną tłum ludzi i reporterów a ja taka lekka taka piękna niby nimfa stoje śpiewam i tańcze. To musi być naprawdę cudowne uczucie!
- Uff... Dam radę przecież to moje marzenie. Nie denerwuj się...- mówiłam do siebie. Weszłam. Z zewnątrz szklany budynek wyglądał naprawdę zachwycająco ale to co skrywało jego wnętrze dorównywało mu w 100%. 
Na samym środku usytuowana była fontanna, po lewej stronie znajdowały się trzy windy a kawałek dalej schody, natomiast po prawej stronie zainstalowana była recepcja. Od środka budynek też był o szklony, nawet schody były przeźroczyste a  " micha" do której napływała woda z fontanny była z dość grubego kryształu. Gdy tak zachwycałam się tym widokiem i wyobrażałam sobie jak to by było gdybym przychodziła tu codziennie i mogła napawać się tym widokiem do woli, poczułam dotkliwe uderzenie i upadłam na ziemię. 
- Przepraszam. Bardzo nie chciałem na panią wpaść.- usłyszałam kojący męski głos. 
- Nic... nic mi nie jest- mówiąc to podniosłam głowę do góry... I w tedy go ujrzałam wziął mnie za rękę i pomógł wstać. Miał bujne bląd włosy, niebieskie oczy który patrzyły na mnie w taki sposób że czułam jak robi mi się gorąco, silne ramiona. Po chwili już wiedziałam że jest on najprzystojniejszym chłopakiem jakiego w życiu widziałam. 
- Naprawdę bardzo panią przepraszam. Jest pani pewna że nic pani nie jest?- znów przemówił do mnie ten wspaniały głos. 
-Tak jestem pewna. I uważam że to mi powinno być głupio że pana nie zauważyłam - odpowiedziałam. 
- Uff... To dobrze. A tak wogóle to jestem Marek. 
- Jestem Julia 
- Jest pani pewna że mogę odejść a pani mi w tej chwili nie zemgleje- uśmiechnął  się. 

2 komentarze: