sobota, 8 czerwca 2013

rozdział IV

                                                               
                                                                          IV 

   Byłam przerażona, serce podchodziło mi do gardła. Zdecydowałam że na razie postaram się unikać Marka chociaż przez pewien czas do póki wszystko się nie uspokoi. A teraz co? 
- Julia? Co ty tutaj robisz?! - Marek był wyraźnie zaskoczony. 
- Ja... ja przyszłam do pracy- bąknęłam nie wiedząc co więcej dodać. 
- To ty masz być tą nową sekretarka?- spytał a oczy mu błysnęły. 
- Tak... no chyba jakoś tak się złożyło. Przysięgam że nie wiedziałam... że ty tu...- starałam się jakkolwiek usprawiedliwić. 
- To, no... Ale no dobra, y... przecież właściwie przyszłaś tu do pracy. To ja... poczekaj chwilę wezmę teczkę i objaśnię Ci wszystko.- widać było że przejął się moim przyjściem i stał się roztrzepany. 
- Nie ma sprawy to ja może poczekam- mówiąc to wskazałam na drzwi. 
Właśnie miałam wyjść gdy usłyszałam za sobą: 
- Poczekaj! 
Odwróciłam się. Marek zbliżył się do mnie. 
- Posłuchaj,  może powinniśmy pogadać o tym no wiesz co wydarzyło się wczoraj. Może pójdźmy do jakiejś kawiarni albo no nie wiem gdzie wolisz? - jego głos był rozdygotany ale zdecydowany. 
Spojrzałam mu głęboko w oczy. Musiałam wiedzieć czy to co stało się wczorajszego popołudnia było prawdziwe, coś w środku mówiło mi że to jedyny sposób aby się tego dowiedzieć. I po chwili już wiedziałam. On, właśnie on jest tym z którym chciałabym spełnić resztę życia. Zbliżyliśmy się do siebie nadal patrząc patrząc sobie przenikliwie w oczy i... do biura weszła jakaś kobieta. 
- Posłuchaj mam tu parę papierków do podpisania... - powiedziała nie zwracając na mnie uwagi kobieta. 
Widać było że to prawdziwa bizneswomen. Miała wysoko usytuowaną spódnicę, białą bluzkę, czarne szpilki, i (wyglądającą drogo) srebrną biżuterię. 
- O! Może przeszkadzam?- zareagowała kobieta w końcu zauważywszy moją osobę. 
- Nie, nie ależ skąd! - Marek wykazał się refleksem. 
- To moja nowa sekretarka właśnie miałem jej wytłumaczyć na czym będzie polegała jej praca. I to wszystko. - dodał. 
- Ach tak faktycznie Stefan coś wspominał. - kobietę chyba nie zaskoczyła ta sytuacja. 
- Witam! Nazywam się Agata Fresten i jestem szefową działu reportażu. A pani to? 
- Julia. Julia Kamińska. - podałam jej rękę.
- Widzę że poznała pani już mojego chłopaka. - mówiąc to podeszła do  (MOJEGO!) ukochanego pocałowała go w policzek i włożyła mu rękę pod ramię. 
Wbiło mnie w podłogę. Jak on mógł tak mnie oszukać? Byłam wściekła! To pewnie zwykły podrywacz! Jak mogłam się tak pomylić?!
- Tak poznałam. - odpowiedziałam powstrzymując złość. 
- To ja może już nie będę przeszkadzać. - i nie czekając aż któreś z nich cokolwiek powie, wyszłam.


5 komentarzy: